Gry Indie, które opowiadają historię w nietypowy sposób

Gry wideo wciąż nie cieszą się zbyt dobrą opinią. Szczególnie widoczne jest to w przypadku osób starszych, które kierują się uprzedzeniami i mają tendencję do uogólniania. Niestety nie sposób im przetłumaczyć, że w ciągu ostatnich 20 lat to właśnie gry wideo dostarczyły nam sporą część z najbardziej zniewalających opowieści.

Nie powinno być dla nikogo zaskoczeniem, że wielu współczesnych pisarzy wyznaje miłość do gier wideo i czerpie z nich wpływy. Ponadto, reżyserzy filmowi zapożyczają pomysły z gier, co poniekąd wiąże się ze wzrostem liczby adaptacji. Warto jeszcze wspomnieć, że wiele dzisiejszych gier wideo konkuruje z Hollywoodzkimi produkcjami jak równy z równym.

Niestety nadal w głowach wielu osób utrzymuje się głupi pogląd, że gry wideo nie mają żadnej historii, są tylko bezmyślnymi pożeraczami czasu (wiele produkcji rzeczywiście można podciągnąć pod to stwierdzenie, jednak zdecydowanie nie wszystkie).

Dlaczego tak jest? Cóż, być może dlatego, że, jak zauważył kiedyś Hideo Kojima (twórca m.in. serii Metal Gear), wiele gier wideo wciąż tkwi w narracyjnej sprzeczności, gdzie protagonista strzela do wszystkiego, co się rusza. Dla narracji bardzo ważny jest konflikt i archetyp bohaterów, ponieważ tacy, którzy nagle okazują się być szalonymi, kleptomańskimi mordercami zwykle ograniczają możliwość opowiadania historii (o ile nie jest to uzasadnione fabularnie).

Richard Thomas, ceniony pisarz horrorów z USA opisał kiedyś takie upadki narracyjne jako “kule”. Jeśli scenarzysta naprawdę chcę się poprawić, to musi pozbyć się tego, na czym polega – czyli swoich “kul”. Można pisać fabułę przymykając oko na sprzeczność z rozgrywką, lecz można także spróbować ją wyeliminować, przez co opowiadana historia stanie się bardziej immersyjna. W tym celu gry wideo powinny się pozbyć schematu polegającego na niszczeniu oraz zabijaniu dla progresu.

Na szczęście pojawia się mnóstwo twórców, którzy zaczynają odchodzić od wspomnianych “kul” i przewrotnych narracji w kierunku głębokich oraz emocjonalnych opowieści. Wiele z najlepszych tego przykładów ostatnich lat znajdziemy w grach Indie, które przeżywają teraz swoisty renesans – małym studiom łatwiej niż kiedykolwiek wcześniej jest opublikować grę na Steamie czy wydać ją samodzielnie. Dzięki temu światło dzienne ujrzało wiele oryginalnych tytułów, które podchodzą do opowiadania historii w zupełnie inny, nietypowy sposób. W tym tekście przedstawię cztery takie produkcje. Zaczynamy!

Undertale – przemoc nie jest faworyzowana

Undertale

Dlaczego mamy być nagradzani za zabijanie? Dla większości z nas odpowiedź brzmi: “ponieważ zawsze tak było”.

Undertale zostało stworzone zasadniczo przez jednego, genialnego dewelopera. Zabijanie we wspomnianej grze nie jest obowiązkowe, a nawet niewskazane – do wyboru mamy trzy ścieżki: przemocy, neutralną (“trochę zabijamy, trochę oszczędzamy”) i pacyfistyczną. Aby uniknąć konfliktu możemy prowadzić z istotami wyraźne debaty, oczarowywać je, pozwalając im odejść lub grać z nimi w gry psychologiczne. Możliwe jest również darowanie życia bossom i rekrutacja ludzi do swojej sprawy.

W Undertale funkcjonuje bardzo sprawnie zrealizowany system karmy – czyny i grzechy gracza są ważone i oceniane. Podczas gdy zabijanie zwiększa naszą moc poprzez podnoszenie poziomu przemocy (LV), tak jest to również podstawa sądu, który zostanie wymierzony przeciwko nam. Nie wydaje mi się, by dało się to zrobić lepiej.

Może Ci się spodobać...